wtorek, 3 marca 2015

Rozdział 6: Cześć, mamo

Matka z rana obudziła mnie abym zeszła na dół, ponieważ zaraz wyjeżdżamy za Londyn..  Wstałam, ubrałam się dziś akurat cała na czarno, wciąż przeżywam żałobę po nim. Wsiadłam do samochodu, nie rozmawiałyśmy.. Patrzałam się przez okno patrząc na świat który mnie otacza, w pewnym momencie zobaczyłam chłopaka który wybiega ze sklepu z chlebem, pewnie ukradł. Bardzo żałuję takich ludzi, nawet nie mają co zjeść, nie chciałabym się zamieniać z nim na życia, ponieważ moje jest lepsze, ale wcale nie mówię o tym, że jestem szczęśliwa. Byłabym ze swoją prawdziwą rodziną, nawet moimi koleżankami" z klasy, których tak nazywać nie można... Teraz ludzie są debilami, w ogóle sobie nie pomagają... Ciekawe czy zawsze tacy byli..
Jak obiecałam założyłam pamiętnik sobie zapisze pierwszy dzień przez ten czas.
 Londyn, 03.03.2015r.
Drogi Pamiętniku! Heh, podobno tak się zawsze zaczyna zdanie w pamiętniku. Dzisiejszy dzień będzie nudny, ponieważ właśnie dzisiaj jestem jakaś przygnębiona. Siedzę z moją matką ( chociaż sama nie wiem czy mogę ją tak nazwać.. ) w samochodzie nie gada do mnie i w zasadzie lepiej.
Cześć!

smutna rzeczywistość
mimo że dążysz aby było inaczej
powiem ci coś
nie uda ci się
taka jest nasza smutna rzeczywistość
marzyć nie musisz i tak nigdy nic się nie spełnia
kochać nie musisz bo prędzej czy później będziesz cierpieć
pragnąć nie musisz bo.. po co?
nic nie musisz
smutna rzeczywistość
gorzej jest jak chcesz musieć
ale pamiętać
smutna rzeczywistość
ona cię dopadnie i nikomu nie odpuści.


- Pauline... wysiadaj już jesteśmy na miejscu, a nie ty cały czas nad czymś myślisz! Nie będę długo czekać z tymi otwartymi drzwiami! - Nagle wybudziła mnie z transu matka.
- Przecież idę, a i nie ma mnie dzisiaj dla ciebie, mam słaby dzień - powiedziałam jej.
- Dobrze, rozumiem idź do pokoju, a mnie zostaw jak zawsze! Próbuje się z tobą dogadać, zabieram cię za Londyn, a ty co? - zapytała.. no jeszcze czego nie będę z nią całego czasu spędzać.
- Mam też swoje życie, żegnam! - odpowiedziałam z krzykiem
- To nie moja wina, że twój ojciec był jednym wielkim chujem i miał wszystko w D.U.P.I.E, a ty jesteś taka sama jak on, czyli niewdzięczna dziewucha! Wynoś się na górę i dzisiaj nawet nie chcę na ciebie patrzeć! I wiesz co? Żałuję, że cię urodziłam, a jesteś tutaj teraz kochana bo dali mi spadek po twoim ojcu. Widzisz? Wszyscy próbują się ciebie pozbyć. 
- Nienawidzę cię! Najgorsza matka na świecie, wyzywasz ojca, a sama nas zostawiłaś, ot to! Nie jestem niewdzięczna, zachowuję się normalnie, a ty co? Wiesz co? Może będę tego żałować, że tak na ciebie powiedziałam, ale jesteś szmatą, nie matką. Tylko na pieniądze patrzysz. Żegnam i pozdrawiam, miłego wieczoru! - odpowiedziałam z krzykiem matce i uciekłam na górę ze łzami w oczach




Weszłam do łazienki ( akurat miałam w pokoju ) zbiłam lustro wzięłam kawałek szkła i myślałam,,, przejeżdżałam sobie szkłem po skórze na nodze, aż w końcu to zrobiłam




To uczucie w sensie zaczęło mi się podobać, a obiecywałam sobie, że tego nigdy nie zrobie... nigdy tego nie robiłam...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Cały rozdział został pisany jak słuchałam mojej ulubionej smutnej piosenki. Trudno, jestem przygnębiona tak samo jak rozdział i jest nudny, ale w następnym się w końcu coś stanie te rozdziały były tylko wprowadzeniem do najważniejszej części opowiadania! Jutro wam dam ten siódmy rozdział! 
Cześć! Do usłyszenia :)


Macie jakiś głupi obrazek.


poniedziałek, 2 marca 2015

Rozdział 5: Cześć, mamo + przeprosiny!

Po chwili kiedy film stał się już nudny powiedział:
- Twoja mama się o ciebie martwi. - a ja zszokowana podniosłam do góry głowę i zapytałam go
- Jak to się o mnie martwi? Ze mną wszystko dobrze nie musi się martwić - Co ja jej znowu zrobiłam, że snuje jakieś podejrzenia przeciwko mnie.
- Sam mogę stwierdzić, że jesteś trochę dziwna - przerwał - ale nawet da się ciebie lubić - uśmiechnął się do mnie szczerze, a ja mu posłałam słaby uśmiech, który moim zdaniem wyglądał jak grymas... ciekawe jak ja teraz wyglądam?
- Wyglądasz co najmniej dziwnie... - powiedział, a ja się po raz pierwszy zaśmiałam, prawdziwie, nie sztucznie.
- Hahaha! ty popatrz na siebie - śmiałam się jak opętana, tak jakby mnie demon opętał, a pro po demonów/duchów...
- Wierzysz w duchy? - zapytałam znienacka
- Nie wiem, nie będę mówił  o czymś czego nie widziałem, a ludzie którzy twierdzą, że widzieli ducha mogli być po prostu przemęczeni, a coś się stało? - zapytał z troską.
- A nie nic, tak się tylko pytałam - Przecież nie mogłam powiedzieć mu jaka była prawda.. wyśmiałby mnie!
Reszta wieczora z nim minęła bardzo dobrze! Żeby nie było to ja nic do niego nie czuję, po prostu przyjaciel i tyle. Zresztą on też tak mówi. Postanowiłam, że założę sobie pamiętnik, fajnie by było po latach zajrzeć i sprawdzić. Nagle z rozmyśleń wyrwała mnie matka... teraz mam ochotę ją zabić, naopowiadała, że jestem chora psychicznie, a to wcale nie była prawda.
- PAULINE! - wydarła się na cały dom matka... ughh...
- Tak, mamo - zapytałam się jej.
- Zejdź na dół nie będziemy tu rozmawiać, jasne? - pokiwałam głową i poszłyśmy razem na dół.
- Hmmm, a więc od czego tu zacząć - powiedziała
- Może najlepiej od początku - podpowiedziałam i zaczęłam się patrzeć na buty z głupim uśmieszkiem.
- Jedziemy na wakacje za Londyn, ponieważ muszę popracować w ciszy, a nie w chaosie, czyli mieście. - powiedziała.
- Ja nie mam  nic przeciwko, możemy jechać. - powiedziałam
- Na JUTRO masz być spakowana, uciekaj! - powiedziała, a ja poszłam na górę się spakować, a była 23:47...
Pakowanie skończyłam o godzinie 02:11 i odrazu poszłam spać, a śniłam jak zawsze i mam w zwyczaju o tacie...


czekam na śmierć
dlaczego to tak długo trwa
chce już być na drugiej stronie...
czekam jak na zbawienie
zbawienie śmierci,
mej duszy...
czekam na nią jak na anioła
żeby mnie zabrał
wręcz porwał do swego świata ...
więc czekam i czekam ...
lecz anioł nie przychodzi
chce mnie zostawić tu ,
abym żyła wiecznie ...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sorki, że nie pisałam, ale miałam dużo na głowie :/ Rozdział do dupy, w ogóle nie wiem o co w nim chodzi, a opowiadanie za ok. 5 do 10 rozdziałów się skończy, będziecie zaskoczeni końcem obiecuję! A jutro będzie rozdział bo mam już rekolekcję!!! Od razu po feriach :( 
Dobra, pa bo idę oglądać z mamą komedię romantyczną! RATUNKU! 

Pozdrawiam i liczę, że docenisz moją pracę ♥