Jak obiecałam założyłam pamiętnik sobie zapisze pierwszy dzień przez ten czas.
Londyn, 03.03.2015r.
Drogi Pamiętniku! Heh, podobno tak się zawsze zaczyna zdanie w pamiętniku. Dzisiejszy dzień będzie nudny, ponieważ właśnie dzisiaj jestem jakaś przygnębiona. Siedzę z moją matką ( chociaż sama nie wiem czy mogę ją tak nazwać.. ) w samochodzie nie gada do mnie i w zasadzie lepiej.
Cześć!
smutna rzeczywistość
mimo że dążysz aby było inaczej
powiem ci coś
nie uda ci się
taka jest nasza smutna rzeczywistość
marzyć nie musisz i tak nigdy nic się nie spełnia
kochać nie musisz bo prędzej czy później będziesz cierpieć
pragnąć nie musisz bo.. po co?
nic nie musisz
smutna rzeczywistość
gorzej jest jak chcesz musieć
ale pamiętać
smutna rzeczywistość
ona cię dopadnie i nikomu nie odpuści.
- Pauline... wysiadaj już jesteśmy na miejscu, a nie ty cały czas nad czymś myślisz! Nie będę długo czekać z tymi otwartymi drzwiami! - Nagle wybudziła mnie z transu matka.
- Przecież idę, a i nie ma mnie dzisiaj dla ciebie, mam słaby dzień - powiedziałam jej.
- Dobrze, rozumiem idź do pokoju, a mnie zostaw jak zawsze! Próbuje się z tobą dogadać, zabieram cię za Londyn, a ty co? - zapytała.. no jeszcze czego nie będę z nią całego czasu spędzać.
- Mam też swoje życie, żegnam! - odpowiedziałam z krzykiem
- To nie moja wina, że twój ojciec był jednym wielkim chujem i miał wszystko w D.U.P.I.E, a ty jesteś taka sama jak on, czyli niewdzięczna dziewucha! Wynoś się na górę i dzisiaj nawet nie chcę na ciebie patrzeć! I wiesz co? Żałuję, że cię urodziłam, a jesteś tutaj teraz kochana bo dali mi spadek po twoim ojcu. Widzisz? Wszyscy próbują się ciebie pozbyć.
- Nienawidzę cię! Najgorsza matka na świecie, wyzywasz ojca, a sama nas zostawiłaś, ot to! Nie jestem niewdzięczna, zachowuję się normalnie, a ty co? Wiesz co? Może będę tego żałować, że tak na ciebie powiedziałam, ale jesteś szmatą, nie matką. Tylko na pieniądze patrzysz. Żegnam i pozdrawiam, miłego wieczoru! - odpowiedziałam z krzykiem matce i uciekłam na górę ze łzami w oczach

Weszłam do łazienki ( akurat miałam w pokoju ) zbiłam lustro wzięłam kawałek szkła i myślałam,,, przejeżdżałam sobie szkłem po skórze na nodze, aż w końcu to zrobiłam
To uczucie w sensie zaczęło mi się podobać, a obiecywałam sobie, że tego nigdy nie zrobie... nigdy tego nie robiłam...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cały rozdział został pisany jak słuchałam mojej ulubionej smutnej piosenki. Trudno, jestem przygnębiona tak samo jak rozdział i jest nudny, ale w następnym się w końcu coś stanie te rozdziały były tylko wprowadzeniem do najważniejszej części opowiadania! Jutro wam dam ten siódmy rozdział!
Cześć! Do usłyszenia :)
Macie jakiś głupi obrazek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz