wtorek, 24 lutego 2015

Prologue: Cześć, mamo

Leże na łóżku i zastanawiam się nad tym czy życie kiedyś będzie miało sens. Mieszkam w domu dziecka od dwóch tygodni, tak się składa, że mój tata umarł, jechał po mnie do szkoły bo mieliśmy jechać razem do sklepu kupić mi moją sukienkę której tak bardzo pragnęłam...

*RETROSPEKCJA*

-Tato! Tato, tu jestem - krzyknęłam do mojego taty z zamiarem aby tu przyszedł, ponieważ mieliśmy zaraz jechać do tego sklepu który zaraz zostanie zamknięty
- Idę już! Nie mam tyle lat co ty - zaśmiał się głośno
- Tato, no proszę! Chodź już bo zaraz zamkną sklep! - krzyknęłam i wskoczyłam do samochodu jak oparzona
- Dobrze, już
Tata odpalił silnik i zaczęliśmy jechać, on nie spostrzegł, że zapala się czerwone światło i uderzyliśmy w ciężarówkę która jechała wprost na nas

*KONIEC RETROSPEKCJI*

Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam płakać jak małe dziecko, mogłam go tak nie pośpieszać... to wszystko moja wina, to ja powinnam być tam gdzie teraz jest on, nawet nie byłam na pogrzebie, bo nie mogłabym, kochałam mojego tatę zawsze i będę kochać do końca chodź go tu nie ma...



Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam; nie zasnęłam też.
Jestem tysiącem wiatrów dmących.
Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym.
Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym.
Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.
Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony,
Jestem ruchem - szybkim, wznoszonym,
Ptaków cichych w locie krążących.
Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.
Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam; nie zasnęłam też.
Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
Nie ma mnie tam. Ja nie umarłam ....

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jutro rozdział 1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz