Nagle usłyszałam, że będę lądować i żeby wszyscy zapięli pasy, tak też zrobiłam, chociaż to była moja pierwsza podróż samolotem to się nie bałam, kiedyś mówiłam, że nigdy nie wsiądę do samolotu, ponieważ bałabym się, że mógłby być jakiś wypadek. Wyszłam z samolotu i skierowałam się po moją walizkę. Kiedy już ją odebrałam wyszłam z lotniska, pod nim miała czekać moja super "mamusia". Usłyszałam, że ktoś woła mnie po imieniu..
- Pauline! Chodź tu - tak, to był głos mojej ohydnej matki.. ale, ale stop! Miałam przecież jej nie wyzywać nawet w myślach chyba, że naprawdę mnie bardzo wkurzy
- Idę już! - krzyknęłam w jej stronę
Nagle rzuciła się na mnie i przytuliła
.gif)
- Jak ja cię dawno nie widziałam, ostatnio to było jak miałaś osiem lat - powiedziała, a ja już jej chciałam coś powiedzieć, ale się zatrzymałam i nic nie powiedziałam, w końcu miałam zachowywać sie tak jakby było wszystko ok, ale tak nie było, więc postanowiłam skłamać.
- Ja za tobą tez się stęskniłam... - a w moich oczach zaczęły się zbierać łzy, nie szczęścia bo przecież nie cieszyłam się, że ją widzę
- Skarbie, dlaczego płaczesz? - zapytała sie moja "mama"
- To ze szczęścia, że cię widzę po tylu latach - znów kłamstwo...
- Chodź pojedziemy już do domu. - wsiadłyśmy do samochodu, a ona zaczęła jechać. Przez ten czas zastanawiałam się co by było gdyby tata żył, pewnie teraz byśmy siedzieli i robili wspólnie obiad, jak ja za tym tęsknie... no i znowu się rozpłakałam.
- Znów płaczesz co się dzieje - zapytała
- Nic takiego, po prostu tęsknie za tatą... - odpowiedziałam ze szlochem.
- Na pewno jest teraz w dobrym miejscu, nie martw się - Taa, jasne w DOBRYM MIEJSCU! Nie wieże w takie bujdy jak niebo ani Bóg...
Po chwili podjechałyśmy pod wielką willę! Nie wiedziałam, że moja matka ma tyle kasy! Nawet nie wysłała mi nic na urodziny...
Moja matka podała mi klucze abym otworzyła dom i tak zrobiłam, cóż w środku było jeszcze ładniej niż na zewnątrz.

- Kochanie! Twój pokój jest na samej górze po lewej - powiedziała, a ja szybko ze swoją walizką pobiegłam na samą górę.
No, no postarała się nawet, a nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła z dołu
- Pauline zejdź na obiad porozmawiamy - no musiałam zejść, w końcu chcę polepszyć nasze relacje.
- Tak, o co chodzi? - zapytałam
- Mam tą willę dopiero tydzień - powiedziała.. ale po co skoro mnie to nie interesuje?
- Po co mi to mówisz? - posłałam jej słaby uśmiech
- Bo nie chcę żebyś myślała, że jestem taką matką która nie daje nic na dziecko, a nagle chce się zaprzyjaźnić, proszę nie oceniaj mnie źle... - HAHA, ciekawe jak mam cię źle nie oceniać jak nas zostawiłaś... - pomyślałam
- Nic takiego nie powiedziałam - odpowiedziałam jej i usiadłam na krześle i zaczęłam jeść obiad, kiedy zjadłam bez słowa wyszłam z jadalni, pomaszerowałam do kuchni i pomyłam po sobie naczynia, powiedziałam matce tylko: Pa, idę spać bo jestem zmęczona i poszłam się położyć, odrazu zasnęłam.
*03:00 w nocy*
Zbudziłam się dlatego, że słyszałam jakieś dziwne dźwięki na dole, po cichu zeszłam niczym ninja i poszłam do kuchni, a to co tam zobaczyłam to był szok...
C.D.N
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Póki co dopiero akcja się rozkręca. Jutro 3 rozdział :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz