wtorek, 24 lutego 2015

Rozdział 1 : Cześć, mamo

Płakałam i płakałam tak przez całą noc, mam już dość życia, nie mam nikogo chyba, ze matkę której nie widziałam przez 7 lat, ma mnie głęboko w dupie, pewnie myślicie, że jeśli mam takie chujowe życie to dlaczego się nie zabije? A nie zabiję się bo się boje, a po drugie Życie jest pięknie, a żeby było nie wiadomo jakie "chujowe" to i tak to najpiękniejsze co człowiek może dostać... nigdy bym się nie pocięła nie jestem tego typu osobą, bardziej jestem nieśmiała, zawsze chowam się po kątach tylko dlatego żeby mnie nikt nie zauważył, TAK naprawdę to nigdy nie miałam przyjaciółki/przyjaciela dlatego, że wszyscy moi znajomi ze szkoły dosłownie WSZYSTKICH obgadywali, a ja nie jestem taka, że będę każdemu dupę za plecami gównem obsmarowywać.
Moje przemyślenia przerwały otwierane drzwi
- Pauline wychodzisz dzisiaj stąd - MOJA mina była dosłownie bezcenna. Tylko oby nie znaleźli mojej matki! O nie tego bym nie przeżyła!
- Ale, ale jak to?! Gdzie? - krzyknęłam zszokowana (nadal nie byłam otrząśnięta z tej sytuacji)
- Znaleźliśmy twoją matkę, nazywa się Melanie i powiedziała, że chętnie cię przyjmie do domu - przyjmie?! przyjmie?! Ależ ona mi łaskę robi! Normalnie Teresa z Kalkuty się znalazła
- Pani sobie ze mnie żarty stroi? Nie mogę mieszkać z moją babcią tylko z tą kobietą? - ostatnie dwa słowa wypowiedziane przeze mnie przesiąknięte były obrzydzeniem.
- Uspokój się. Jutro wyjeżdżasz, więc radzę ci się zacząć pakować - odpowiedziała mi z jadem moja opiekunka. Jezu nawet nie wiedziałam, że ona może być aż tak natrętna...
- Dobrze - zgodziłam się bo tak jak powiedziałam byłam za grzeczna na takie wymiany zdań. Zaczęłam się pakować, gdzieś tak po dwóch godzinach skończyłam, więc wzięłam wyciągnęłam bieliznę i piżamę do spania no i szybkim krokiem powędrowałam do toalety/łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą po czym związałam swoje w miarę długie włosy w kitkę i rozebrałam się, najpierw umyłam głowę potem resztę. Wyszłam z wanny i się ubrałam bo było zimno. Szybko pomaszerowałam do swojego pokoju, położyłam się i okryłam kołdrą.
Nagle wejrzałam przez okno i ujrzałam spadającą gwiazdę i zażyczyłam sobie żeby wszystko było już dobrze, a potem kompletnie oddałam się w krainę Morfeusza.

* Następnego dnia*
Obudziłam się już aż o 8:00 z rana! WOW! Rekord! Ogólnie to zawsze wstaję o 12:00 albo po pierwszej, myślę, że wczorajsze życzenie się spełnia.
Zrobiłam koka na głowie ubrałam niebieską bluzę, rurki, trampki i wzięłam swój płaszczyk i walizkę, ponieważ miałam samolot już na dziewiątą, a od domu dziecka do lotniska jest kawałek drogi, ale i tak ze swojego kieszonkowego wzięłam pieniądze i zamówiłam taksówkę.

* W samolocie*
Lecę już chyba 10 minut, a mi się straaaasznie nudzi! Nawet nie ma co tu robić, chyba pójdę się przespać bo w końcu mało dzisiaj spałam bo tylko 9 godzin! (jak dla mnie to mało)
Zasnęłam z myślą, że moja mama nie będzie taką szmatą jak kiedyś i, że się we dwie jakoś dogadamy.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KONIEC ROZDZIAŁU PIERWSZEGO! I JAK PODOBA WAM SIĘ? BO MI NIE ZA BARDZO MUSIAŁAM DZISIAJ DODAĆ BO BYM NIE WYTRZYMAŁA XD jak chcielibyście żyby wystąpił jeszcze ktoś w tym opowiadaniu to piszcie!

1 komentarz: