czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 3: Cześć, mamo

A to co tam zobaczyłam to był szok... wszystko po całej kuchni (noże, widelce, łyżki) były porozwalane. Postanowiłam, że zacznę sprzątać, ale to nie było najgorsze, to co zobaczyłam obok jednego z widelcy było dziwne, leżała tam mała pognieciona kartka. Podniosłam ją, rozwinęłam i zaczęłam czytać " Uważaj... to jest mój dom, radzę się szybko wyprowadzić" całość była popisana krwią. Ja nic nie powiem mojej "mamie" bo pewnie mi nie uwierzy, ponieważ niedawno wykryto u mnie chorobę, ale nie taką, że mam raka albo coś tylko jestem NIBY chora na głowę, a czuję się dobrze. Zaczynam tu podejrzewać jakiś spisek... może to moja matka zabiła mojego ojca? Nie wiem, ale chyba nie, a może mnie chce zabić? Nie no, posprzątam to wywalę te kartkę i idę spać, zapomnę i wszystko będzie ok. Posprzątałam i poszłam się położyć, od razu zasnęłam... ciekawe jaka będzie za to cena.

*Sen*
Poczułam, że się budzę, cały mój pokój pachniał spalenizną, gumą, trudno było określić ten zapach, więc wstałam, chciałam się rozejrzeć czy nic się nie dzieje, lecz nie mogłam, tak jakby coś mnie oplatało wokół brzucha, zobaczyłam i nic mnie nie trzymało, próbowałam wstać, ale to na marne, nagle poczułam koło mojego ucha oddech i oplatające ręce. Niestety dalej ich nie widziałam. Owa postać powiedziała mi na ucho "Jesteś tylko moja", teraz jeszcze bardziej się wyrywałam, bałam się jak cholera, po chwili poczułam coś, co tak jakby "wypalało mi ślad na brzuchu", podciągnęłam koszulkę do góry, a tam zobaczyłam ślad po ręce, od tej chwili mogłam wstać, a postać się oddalała i zaczęła mi machać lewą ręką...  Dalej słyszałam te słowa "Jesteś tylko moja"...

*Koniec snu*
Obudziłam się cała zalana potem, podciągnęłam koszulkę do góry, a tam widniała ta ręka, pewnie to odcisk... zaczęłam płakać..



Na pewno to był tylko zły sen... na pewno, otarłam łzy z policzków, poszłam do łazienki, obmyłam sobie twarz, następnie rozebrałam się i weszłam pod prysznic i się umyłam moim ulubionym szamponem i żelem pod prysznic, spłukałam wszystko i wyszłam, owinęłam się ręcznikiem i poleciałam do pokoju po bieliznę i ubrania. Dzisiaj nie mam zamiaru nigdzie iść, więc ubrałam wygodne dresy, nie pomalowałam się bo z reguły tego nie robię chyba, że na specjalne okazje. Nagle usłyszałam, że moja "matka" mnie woła z dołu..
- Pauline, zejdź na dół muszę ci coś powiedzieć - wzięłam szczotkę uczesałam się i zrobiłam kitkę, a następnie wzięłam moje tak zwane laczki i w końcu zeszłam na dół, postanowiłam się nie dręczyć sprawą dziwnego snu i tego co zaszło w nocy, pewnie  to sprawa matki.
- Tak mamo? - zapytałam z przesłodzonym głosem.
- Dzisiaj o godzinie 17:00 przyjdą nasi sąsiedzi. - powiedziała poważnie.
- A co ja mam z tym wspólnego? - zapytałam (oby tylko nie poprosiła mnie żebym z nimi spędziła dzisiejszy wieczór)
- Spędzisz z nimi wieczór, czyli ze mną z panią Jade i ich synem. - Ja pierdole... nie chce mi się jak cholera, ale nie będę się kłócić, oby ten syn pani Jade był normalny!
- Dobrze, zgadzam się, ale w co ja mam się ubrać? - zapytałam ze sztucznym uśmiechem ( tak jak zawsze )
- W sukienkę, a co ty sobie myślałaś, ze w tych dresach wyjdziesz? Już ci ją kupiłam leży w salonie i pamiętaj zachowuj się bo to są bardzo wpływowi ludzie, ale nie będzie ich ojca, ponieważ wyjechał na rozprawę sądową do Los Angeles. - westchnęłam, że musze ubrać sukienkę... niby jak ja będę w tym wyglądać? tak jak ja bym była tam potrzebna w jakimś procencie.
Poszłam do salonu i faktycznie była tam sukienka zaniosłam ją na górę do swojego pokoju. Dopiero była 12, a do 17 jeszcze dużo czasu, ustawiłam alarm na 17:00 i postanowiłam, że się zdrzemnę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
C.D.N
Wiem, że krótki rozdział, ale mi się nie chciało, obiecuję, że jutro dodam dłuższego, piszcie w komentarzach czy ktoś ma jeszcze wystąpić w tym opowiadaniu bo jakoś mało tych głównych bohaterów!

Do zobaczenia ;)
Ps. Wiem, że głupi rozdział

1 komentarz: